Praktyka absurdu

Kara

Dzień, w którym odkrywasz, że martwe zwierzęta w Twoim ogrodzie, (drobne gryzonie, małe ptaki), to nie jest kara jakiejś siły za życie w konkubinacie, a tylko młode jastrzębie uczą się polować - bezcenny!

<3 Fizyka

Jacek programuje jakiś nowy eksperyment. Bardzo chciał mi pokazać efekty programowania. Zobaczyłam co sie dzieję, ale mało z tego zrozumiałam. W sumie ogarnęłam co się dzieję, ale nie wiedziałam czego to dotyczy. Zostałam odesłana na wikipedię, zeby poczytać. Po chwili Jacek patrzy co czytam (wzory i wykresy!) i włącza mi angielską wikipedię! "tam jest lepiej to wyjaśnione, łatwiej zrozumiesz". Tak fizyka to mało! Fizyka po angielsku to coś dla mnie.

Pod sklepem

Nie lubię widoku psów pod marketami. Nie lubię patrzeć na przestraszone psy przywiązane do rur przy stanowisk z wózkami mam ochotę odwiązać takiego psa i schować się z nim w krzakach, a potem patrzeć na reakcje właściciela. Zdarzyło mi się prosić ochronę Tesco o wywołanie właściciela psa ze sklepu (jak mogłam przerwać zakupy!). Widziałam też pracowników marketów, którzy trochę się bali przejść obok dużych psów przywiązanych do rurek przy wejściach, aby uporządkować wózki. Po pierwsze: mam psa, spacer z psem jest świadomym procesem, dla mnie i dla niego... Wyście po zakupy jest osobną rzeczą. Nie mieszajmy w nią psa. Siedząc i czekając na nas pod marketem fundujemy mu porcje stresu, zamiast chwili radości z samego spaceru. Oczywiście rozgraniczam wyjście po bułki rano od godzinnych zakupów w markecie. Czepiam się tych drugich. Po drugie: nie wszyscy lubią psy. Nie wszyscy na nie patrzą, uważają, nie wszyscy tolerują ich obecność. Ktoś może ... więcej
Autor: hm
Tagi: ,

Początek

Pamiętam kiedy Jacek przyjechał do mnie pierwszy raz (do Oleśnicy). Wracamy ze stacji PKP, która sama w sobie jest paskudnym miejscem. I wtedy przed moim blokiem pojawił się mój sąsiad harcerz z tekstem: Hania, a N. znowu lata z siekierą po naszym bloku. Właśnie groził mojej babci, że ją zabije. Obwieszczający newsa miał bardzo radosną minę i był tym wszystkim mocno podekscytowany. Moja mina była zapewne bezcenna. Oczywiście N. (faktycznie chory psychicznie sąsiad, który mieszkał w moim bloku i czasami biegał z siekierą) nie zabił babci (o wdzięcznym nazwisku Kiełbasa). Jacek był na tyle zaintrygowany i rozbawiony sytuacją, że zdecydował się wejść na trzecie piętro. I tak od pierwszej, absurdalnie dziwnej historii wszystko toczy się do dzisiaj.
Autor: hm
Tagi: ,

Wakacje

Siedzimy w pokoju. Jacek prosi mnie o pożyczenie telefonu (bo jego telefan pływał w jeziorze razem z nim). Przychodzi seria wiadomości SMS. Ja: O ile sms(ów) dostałeś. Jacek: To Facebook i Google. Ja: Aha!???! Później, Jacek znowu pożycza telefon. Ta sama sytuacja. Tym razem był Wordpress i Bitbucket.