Pod sklepem

Nie lubię widoku psów pod marketami. Nie lubię patrzeć na przestraszone psy przywiązane do rur przy stanowisk z wózkami mam ochotę odwiązać takiego psa i schować się z nim w krzakach, a potem patrzeć na reakcje właściciela. Zdarzyło mi się prosić ochronę Tesco o wywołanie właściciela psa ze sklepu (jak mogłam przerwać zakupy!). Widziałam też pracowników marketów, którzy trochę się bali przejść obok dużych psów przywiązanych do rurek przy wejściach, aby uporządkować wózki.

Po pierwsze: mam psa, spacer z psem jest świadomym procesem, dla mnie i dla niego... Wyście po zakupy jest osobną rzeczą. Nie mieszajmy w nią psa. Siedząc i czekając na nas pod marketem fundujemy mu porcje stresu, zamiast chwili radości z samego spaceru. Oczywiście rozgraniczam wyjście po bułki rano od godzinnych zakupów w markecie. Czepiam się tych drugich.

Po drugie: nie wszyscy lubią psy. Nie wszyscy na nie patrzą, uważają, nie wszyscy tolerują ich obecność. Ktoś może się bać psa przywiązanego przy wejściu do sklepu, dla kogoś przejście obok może być wyzwaniem życia. Są osoby, które psów zwyczajnie nie lubią i na zwierze, które się do nich zbliży i spróbuje powąchać zareagują agresją wobec niego. W wypadku małych psów, można ich nie zauważyć i nadepnąć czy zwyczajnie potknąć się od psa.

Po trzecie i najważniejsze: ważny jest sam pies. Hałas z ulicy, samochody na parkingu, szumiące drzwi i wentylacja, ciągle nowi ludzie, setki bodźców zapachowych dookoła. Te psy przy marketach są zawsze skulone, albo ziewają, piszczą – całymi swoimi psimi ciałami pokazują nam, że nie chcą tam na nas czekać, że się boją, są zestresowane, nie widziałam psa, który czeka spokojnie na pana. Niestety widziałam szczeniaki przywiązywane do stanowisk z wózkami, gdzie dodatkową atrakcją jest hałas przy wyciąganiu i wkładaniu wózka. Z jednym szczeniakiem kiedyś nawet siedziałam, bo zwyczajnie siusiał za każdym razem, kiedy ktoś zabierał lub odprowadzał wózek, a potem w tych siuśkach siadał, bo nie miał jak zmienić miejsca. Oczywiście właściciel usłyszał ode mnie kilka słów.

To jest sytuacja nagminna. To nie są szybkie zakupy wpadam po chleb i już... Zdarzało mi się widzieć psy, które były kiedy wchodziłam do sklepu i nadal tam tkwiły, kiedy wychodziłam – tak, zwracam uwagę na psy (wtedy interweniowałam).

I teraz z budżetu obywatelskiego w Milanówku jest głosowany pomysł przygotowania stanowisk dla psów przed sklepami! ;/ Ten pomysł do mnie nie trafia.

Tak, zdecydowanie irytują mnie ludzie, którzy przywiązują psy pod sklepami. Godzina pod sklepem nie przelicza się na godzinny spacer.

Autor: hm
Tagi: ,